Czytasz posty wyszukane dla s³ów: bramy garażowe gdzie kupić





Temat: Brama jaka ??
             Mam zamiar kupić brame garazowÄ… na pilota. zastanawiam sie jakÄ…
wybrać spośród bramy : uchylnej, segmentowej i rolowanej? Może macie jakieś
doswiadczenia na ten temat, jakie są za, a jakie przeciw. Nieweim także jaką
firmę wybrać, tyle trago na rynku?
  Wszystkim z góry dziÄ™kuje za pomoć
    pzdr. ZyperF
Zobacz wszystkie posty z tego tematu



Temat: Brama jaka ??


             Mam zamiar kupić brame garazowÄ… na pilota. zastanawiam sie
jakÄ…
wybrać spośród bramy : uchylnej, segmentowej i rolowanej? Może macie
jakieÅ›
doswiadczenia na ten temat, jakie są za, a jakie przeciw. Nieweim także
jakÄ…
firmę wybrać, tyle trago na rynku?


Nie wiem jak rolowana, ale segmentowa jest zdecydowanie lepsza od uchylnej.
Dla mnie najważniejsze jest, że mogę podjechać zderzekiem pod samą bramę i
nadal mogę tę bramę otworzyć.

Zobacz wszystkie posty z tego tematu



Temat: Brama jaka ??


|              Mam zamiar kupić brame garazowÄ… na pilota. zastanawiam sie
jakÄ…
| wybrać spośród bramy : uchylnej, segmentowej i rolowanej? Może macie
jakieÅ›
| doswiadczenia na ten temat, jakie są za, a jakie przeciw. Nieweim także
jakÄ…
| firmę wybrać, tyle trago na rynku?

Nie wiem jak rolowana, ale segmentowa jest zdecydowanie lepsza od
uchylnej.
Dla mnie najważniejsze jest, że mogę podjechać zderzekiem pod samą bramę i
nadal mogę tę bramę otworzyć.


Zwróć uwagę na możliowść ocieplenia bramy i uszczelnienia przy krawędziach -
mam uchylną, garaż w bryle domu i przez brame ucieka troche ciepla.

Zobacz wszystkie posty z tego tematu



Temat: Brama jaka ??


Zyper#Findler wrote:
             Mam zamiar kupić brame garazowÄ… na pilota. zastanawiam sie jakÄ…
wybrać spośród bramy : uchylnej, segmentowej i rolowanej? Może macie jakieś
doswiadczenia na ten temat, jakie są za, a jakie przeciw. Nieweim także jaką
firmę wybrać, tyle trago na rynku?
  Wszystkim z góry dziÄ™kuje za pomoć
    pzdr. ZyperF


Jest tak:
Najtansza jest uchylna, ale kiepsko z wygoda po musisz auto stawiac o
ten 1m od bramy. Daje sie ja ocieplic (tzn jest juz ocieplona).
Rolowana, zajmuje malo miesjca po zwinieciu i nie ma problemu z wygoda
uzywania (samochod mozesz postawic, przed sama brama). Nie daje sie jej
ocieplic.
Segmentowa jest wygodna w uzywaniu, ale zajmuje w garazu wieej miesjca
niz rolowana, daje sie ja ocieplic i jest szczelna jak uchylna.

Innych wynalazkow Ci nie proponuje, choc zwykle skrzydlo wykonane z
drewna bedzie najtansze choc najmniej wygodne.

Teraz firmy:
Hormann, Normstahl,
Wisniowski, Poltau, Krispol

BR
Igus'

Zobacz wszystkie posty z tego tematu



Temat: Brama garażowa uchylna
"Paweł" napisał(a):


Chciałbym kupić bramę garażową uchylną 2500x2125. Chciałbym wydać do 1000 zł.Co
kupić, bo są różne jedne bez ocieplenia, inne z możliwością własnego ocieplenia
(?) i ocieplone. I jakiej firmy?


poszukaj sobie hormmana, maja w podobnych cenach, jakosc bez zarzutu
(tzn ta sprzed 7 lat bo takÄ… mam :)

Zobacz wszystkie posty z tego tematu



Temat: brama garażowa
Gdzie najlepiej kupić brame garazowa.,
Garaz w bryle budynku, brama ma być bez napedu elektrycznego- ocieplona
Czy lepsze sa bramy segmentowe czy może uchylne?
Zobacz wszystkie posty z tego tematu



Temat: Brama garażowa uchylna
Chciałbym kupić bramę garażową uchylną 2500x2125. Chciałbym wydać do 1000 zł.Co
kupić, bo są różne jedne bez ocieplenia, inne z możliwością własnego ocieplenia
(?) i ocieplone. I jakiej firmy?
Zobacz wszystkie posty z tego tematu



Temat: Dłużnika
[...o mechanizmach..]


- klient chce sobie kupic brame garazowa na raty. 5 tys. zl. Przeglada
oferty: 17%, 12%, 20% itd. Wybiera sobie 5 najtanszych i idzie
negocjowac.
Nad kazda musi stracic z godzine, zanim na firmowym druczku przyniesie
zaswiadczenie o zarobkach, niezaleganiu i czort wie, co. Musi
pojechac,
dyskutowac, wziac warunki do sprawdzenia w domu. I okazuje sie, ze nie
17%, tylko 87% itd.


IMHO strasznie wyolbrzymiłeś te 'złe banki' i 'biednych
niedoinformowanych klienta'. To pasowałoby mi bardziej do argentynek czy
Providenta, niż do banku, bo tym pierwszym raczej chodzi o to by klient
czytał jak najmniej regulaminów i miał przed oczami obiecane los muchos
dineros. W bankach na ogół warunki finansowe są dokładnie określane na
samym wstępie, jeszcze zanim klient złoży wniosek i zacznie zbierać
dokumenty. Określane, dodajmy, językiem dla zwykłych ludzi.

Właściwie ustawa sprowadzi się do tego co sam napisałeś - do dopisania
na reklamach małymi literkami rzeczywistego oprocentowania. Bardziej
przytomni kredytobiorcy i tak poproszą o szczegóły na piśmie, a mniej
przytomni prędzej czy później poczują się oszukani. Z punktu widzenia
konsumenta to rzecz niewątpliwie pożyteczna, ale niewiele zmieniająca.

Z tym że podając tą ustawę jako przykład nawiązywałem raczej do tego, że
w Sejmie uzasadniano jÄ… w tonie podobnym do Twojego, tylko przy
stosowaniu jakieÅ› kuriozalnej retoryki, jak to lichwiarskie banki
blokują dostęp do informacji by wyssać pieniądze z kieszeni uczciwych
ludzi pracy. Do tego dodano jeszcze możliwość wycofania się klienta z
uprzednio (niebacznie)podpisanej umowy *). Chodzi o to, że nie lubię jak
ustawowo zwalnia się kogokolwiek z konsekwencji własnej bezmyślności.
Akurat w Polsce takie klimaty świetnie się przyjmują, więc jak tak dalej
pójdzie to uchwalą zakaz stosowania sugestii w reklamach, oraz np. zakaz
używania przymiotników przy zachwalaniu własnych produktów (bo przecież
wszystko to może wprowadzać w bąd klienta).

*) W bankach klient zawsze miał takie prawo, pod warunkiem że nie zaczął
wykorzystywac kredytu. Co najwyżej przepadała mu prowizja wstępna.

Zobacz wszystkie posty z tego tematu



Temat: gdzie dobra brama garażowa
gdzie dobra brama garażowa
proszę was o pomoc, mam zamiar kupić bramę garażową uchylną, gdzie w
Częstochowie moznaja obejrzec i kupić dobrej jakośći bramę Zobacz wszystkie posty z tego tematu



Temat: Dłużnika


On Sun, 16 Mar 2003, Piotr Zgliczyński wrote:
Ależ oczywiście że tak. Takie było oficjalne założenie. Tyle że
zdecydowanie nie nazwałbym oszustwem sytuacji, w której klient wierzy w
to co *chce* wierzyć. Klient przychodzi do banku po kredyt, który jest
komercyjną usługą, więc ma święte prawo być odpowiednio poiformowany (w
sposób: siada przy kredytowcu i mówi: drogi panie, prosze mi powiedzieć,
ile w sumie zapłacę za tę przyjemność).

Nie tak dawno temu sam się tym zajmowałem zawodowo - dziennie trafiało
się po 3-10 os., chcących precyzyjnie wiedzieć z jakimi kosztami
wiązałby się kredyt np. mieszkaniowy. Wtedy robiło mu się wydruk (były
raty kap-ods rozpisane na okres) i orientacyjnie określało prowizje w
ramach przysługującego zakresu. Po decyzji kredytowej klient był
informowany o warunkach przyznania (wtedy już dokładnie), po czym
widział je jeszcze na umowie, którą przed podpisaniem wciskałem mu do
przeczytania (czasem na wpół siłą, ludzie boją się czytać takie rzeczy).
Przez zatajenie czegoś na wczesniejszym etapie wystwiłbym na odstrzał
siebie, nie klienta.


Powiedzmy, ze mialem okazje tworzyc (wspoltworzyc) system dla duzej
firmy (100-200 agencji) posrednictwa kredytowego. Rozbieralem strukture
kredytu i odsetek na kawalki wte i nazad. To, co uwidocznione w reklamie
(ktora IMHO powinna byc traktowana jako oferta) nijak nie odpowiadalo
temu, co rzeczywiscie klient placil.

Tak robili wszyscy. Oczywiscie, klient w momencie podpisania umowy znal
warunki, ale dopiero w momencie podpisania umowy. A mechanizm wyglada tak:

- klient chce sobie kupic brame garazowa na raty. 5 tys. zl. Przeglada
oferty: 17%, 12%, 20% itd. Wybiera sobie 5 najtanszych i idzie negocjowac.
Nad kazda musi stracic z godzine, zanim na firmowym druczku przyniesie
zaswiadczenie o zarobkach, niezaleganiu i czort wie, co. Musi pojechac,
dyskutowac, wziac warunki do sprawdzenia w domu. I okazuje sie, ze nie
17%, tylko 87% itd.

Moim zdaniem jest to rodzaj oszustwa, zabiera sie klientowi czas z
nadzieja, ze sie da zlapac. Czesc klientow daje sie lapac z niewiedzy,
czesc wymieka po trzeciej rozmowie, widzac absolutny brak zwiazku miedzy
oferta a rzeczywistoscia.

Ustawa o kredycie konsumenckim wymusila jedna rzecz: zeby banki podawaly
cene swojej uslugi. W Niemczech jest mily zwyczaj, ze cena opakowania musi
byc przeliczona na cene na jednostke (kilogram, litr czy podobne). I to
bardzo ulatwia prace wszystkim (sklepom tez). A w Polsce do tej pory byla
sytuacja, gdzie banki podawaly mase w ozach, a predkosc w furlongach.
Teoretycznie rzecz ujmujac unormowanie podawania ceny oglupia klientow, z
drugiej strony moim zdaniem umozliwia ludziom orientacje na rynku. Nie
kazdy musi byc finansista wysokiej klasy, zeby meandry mysli bankowej
zrozumiem. A banki kieruja oferte wlasnie do nie-finansistow.

Nie moze byc tak, ze bazujac na niewiedzy klientow oferuje im uslugi na
warunkach ta niewiedze wykorzystujacych. Przynajmniej tak byc nie powinno.
Zapewne wiedzy klientow nie da sie unormowac, ale wowczas powinno sie
podawac oferte w zrozumialej postaci.


| Prawo do bycia rzetelnie informowanym jest imho dosc wazne: nalezy
| pilnowac, zeby producent mieszanki flakow z kurczaka ze zuzytym
papierem
| toaletowym + bialko sojowe nie mial prawa tego podpisac np. szynka.

To jest zupełnie inna sytuacja - nabywca zazwyczaj nie mógłby się
przejść obejrzec proces produkcyjny, tylko kupuje 'coś' zapakowane
prózniowo. W banku masz nieporównywalnie większy wpływ na proces
decyzyjny w swojej sprawie.


nie, to zupelnie analogiczna sytuacja. Nabywca najczesciej na opakowaniu
ma napisane malymi literkami, co jest w srodku. Oraz na polce wielkimi
literami "szynka"

Banki obecnie sa w analogicznej sytuacji: dalej maja prawo pisac wielkimi
literami: kredyt 5%!!!!. Ale teraz maja obowiazek zalaczyc te male literki
pt. "zawiera podroby drobiowe, skorki wieprzowe itd", tzn. "efektywne
oprocentowanie kredytu: 38%".

Zobacz wszystkie posty z tego tematu



Temat: Dłużnika


On Mon, 17 Mar 2003, Piotr Zgliczyński wrote:
[...o mechanizmach..]
| - klient chce sobie kupic brame garazowa na raty. 5 tys. zl. Przeglada
| oferty: 17%, 12%, 20% itd. Wybiera sobie 5 najtanszych i idzie
negocjowac.
| Nad kazda musi stracic z godzine, zanim na firmowym druczku przyniesie
| zaswiadczenie o zarobkach, niezaleganiu i czort wie, co. Musi
pojechac,
| dyskutowac, wziac warunki do sprawdzenia w domu. I okazuje sie, ze nie
| 17%, tylko 87% itd.

IMHO strasznie wyolbrzymiłeś te 'złe banki' i 'biednych
niedoinformowanych klienta'. To pasowałoby mi bardziej do argentynek czy
Providenta, niż do banku, bo tym pierwszym raczej chodzi o to by klient


Provident, systemy ratalne, daleko nie odbiega Lukas. Skok z 17% na 30-40,
to juz w zasadzie kazdy kredyt gotowkowy na 6 miesiecy. Rowniez przy
sprzedazy ratalnej.

Zwroc uwage, ze ustawa o kredycie konsumpcyjnym nie obejmuje kredytow dla
firm (a tu by baaaardzo ciekawe rzeczy wyszly, no ale kredyt dostanie
tylko taka firma, ktora i tak stac na specow od kredytow...), czy
hipotecznych.


czytał jak najmniej regulaminów i miał przed oczami obiecane los muchos
dineros. W bankach na ogół warunki finansowe są dokładnie określane na
samym wstępie, jeszcze zanim klient złoży wniosek i zacznie zbierać
dokumenty. Określane, dodajmy, językiem dla zwykłych ludzi.


Wolne zarty. Moge Ci zeskanowac oswiadczenie pracownika BZ WBK, ze nie
wydali mi regulaminu prowadzenia rachunku (heh, znalem go z internetu, ale
maja psi obowiazek wydac go przy podpisaniu umowy i dla checy wymusilem
takie oswiadczenie, moze kiedys zrobie z niego uzytek). W pekaosa o tabele
prowizji (chodzilo o przelewy zagraniczne) musialem zrobic ciezka drake. W
wielu bankach (co bylo na newsach zreszta nie raz opisywane) nie chca dac
umowy prowadzenia rachunku do domu, bo "tam sa dane osobowe goscia, co
zabiera" - lacznie z tymi najwiekszymi "wiodacymi" bankami.

Sporo rzeczy mozna ostatnio znalezc w internecie: wzory umow czasem,
zazwyczaj juz tabele prowizji, ale wytlumacz mojej babci, jak cos w
internecie znalezc.

W Polsce w sektorze bankowych nie ma wolnego rynku: jest rodzaj oligopolu.
Regulowanego zreszta centralnie i prawem bankowym, i dzialalnoscia NBP, i
nadzorem bankowym itd. Aby zapewnic bankom mozliwosc dzialania, prawo
bankowe mocno upraszcza np. sprawy zwiazane z windykacja. Ale w druga
strone w tej sytuacji bank nie powinien naduzywac swojej postawy wzgledem
klientow.

Obawiam sie, ze minimum 20 lat zajmie dojscie do normalnosci.


Właściwie ustawa sprowadzi się do tego co sam napisałeś - do dopisania
na reklamach małymi literkami rzeczywistego oprocentowania. Bardziej
przytomni kredytobiorcy i tak poproszą o szczegóły na piśmie, a mniej
przytomni prędzej czy później poczują się oszukani. Z punktu widzenia
konsumenta to rzecz niewątpliwie pożyteczna, ale niewiele zmieniająca.


Dla mnie daje to jedna cenna informacje: pozwala odrzucic 90%
smieciarskich i oszukanczych reklam i zaczac rozmowe z tymi kilkoma, z
ktorymi ma sens rozmowe zaczynac.


Z tym że podając tą ustawę jako przykład nawiązywałem raczej do tego, że
w Sejmie uzasadniano jÄ… w tonie podobnym do Twojego, tylko przy
stosowaniu jakieÅ› kuriozalnej retoryki, jak to lichwiarskie banki
blokują dostęp do informacji by wyssać pieniądze z kieszeni uczciwych
ludzi pracy. Do tego dodano jeszcze możliwość wycofania się klienta z
uprzednio (niebacznie)podpisanej umowy *). Chodzi o to, że nie lubię jak
ustawowo zwalnia się kogokolwiek z konsekwencji własnej bezmyślności.


Zgodze sie z Toba, niemniej jednak uwazam za swiete nastepujace zasady:

a) wolny rynek (a w sektorze bankowym takiego nie ma i w Polsce juz pewnie
nie bedzie)

b) obowiazek uczciwej informacji

Praktyki bankow, dzialajac w warunkach braku a) wykorzystywaly mozliwosc
olewania b).

Ustawa o kredycie konsumenckim, gwalcac i tak gwalcone a) poczynila pewne
postepy w b). Moim zdaniem, choc ruch ideologicznie niepoprawny, to jednak
sensowny.


Akurat w Polsce takie klimaty świetnie się przyjmują, więc jak tak dalej
pójdzie to uchwalą zakaz stosowania sugestii w reklamach, oraz np. zakaz
używania przymiotników przy zachwalaniu własnych produktów (bo przecież
wszystko to może wprowadzać w bąd klienta).


Wystarczy, zeby reklama byla zobowiazaniem sprzedajacego. Ze jezeli pasta
X czy batonik Y nie przeniesie nas do raju, producent musial z tego tytulu
zaplacic odszkodowanie. To _bardzo_ normalizuje swiat reklamy (w Rosji tej
zasady nie ma jeszcze bardziej, niz u nas, poogladaj rosyjskie
reklamy...).

W USA koncerny tytoniowe przegrywaja procesy nie z tego powodu, ze prawo
jest glupie*, tylko dlatego, ze w czasach, ktorych procesy dotycza,
reklamowaly papierosy jako nieszkodliwe, choc wiedzialy (lub z latwoscia
mogly wiedziec, taki slang...) o szkodliwosci. I slusznie.

*) to przy okazji

Zobacz wszystkie posty z tego tematu